wtorek, 24 marca 2015

Alaive

  • Rozdział 11.
    - Siedzę na łóżku w pokoju nowicjuszy. Podchodzi do mnie Sara.
    - Ej co jest? Podobno serdeczni zawsze są szczęśliwi?
    - jestem w nieustraszonych.
    - no przecież... Co jest?
    - Wiesz mam chaos na głowie.
    - Przejmujesz się ostatecznym testem?
    - tak.
    - W ostatniej chwili postanawiam jej o tym nie mówić.

    Wszyscy nowicjusze siadają w kółku. Między innymi. Ali transfer z prawości, Kelly- transfer z prawości , Ed – transfer z serdecznych, Near transfer z erudycji, jan transfer z erudycji, Olga transferz z altruizmu, Emma transfer z serdeczności i Sara transfer z prawości. Ostatnio nie zwracałam uwagi na to co się dzieje wśród moich rówieśników. Kelly spotyka się z Janem. Ali z Olgą. A Sara z Edem.
    Rozmawiamy cały wieczór lecz gdy wszyscy kładą się spać ja postanowiłam zrobić sobie pircing i tatuaż.
    - Cześć jaki chcesz tatuaż.
    - Cześć myślę żeby połączyć coś z miłością do tej frakcji z miłością do chłopaka coś co to wykaże.
    - Naprawdę chodziło mi o miłość nie tylko do Maxa ale i do Klary.
    - aha okey coś się znajdzie.
    - uśmiecha się. Rozgląda się po tatuażach pokazuje mi płomienie nieustraszonych a wokół inne frakcje.
    - Twój chłopak jest transferem ?
    - Nie wiem.
    - Dziewczyna robi zgorzkniałą minę.
    - Nie chyba wybiorę jakiś napis.
    - Może i tak czemu by nie .
    - uśmiecha się znów.
    - pomyśle nad tym ale na razie chcę pircing.
    - okey gdzie sobie życzysz?
    - hmmm... Może by tak kolczyk w nocie?
    - Okey. Wybierz sobie.
    - taki zwykły. Kropkę.
    - heh... Kropka już się robi. To wiesz jaki będziesz chcieć napis?
    - Mówi podczas przekuwania.
    - może by tak:
    Myśl o sobie lecz nie zapominaj o bliskich.
    - Super pomysł.


    Jest już późno nadgarstek boli mnie od nakuwania ale nos już nie.


    Rozdział. 12
    - Jest wcześnie rano chyba około 6.
    - Iga chodź.
    - Co jest Max?
    - Chodź!
    - dobrze idę
    - mówimy szeptem.
    Ciągnie mnie do swojego domu.

    - co jest?
    - Nic tylko wtedy jak zemdlałaś oglądałem film czy tam byłem ja?
    - Czemu go oglądałeś?
    - No chciałem o tobie coś wiedzieć jesteś taka zamknięta w sobie.
    - Dobrze... nie mam siły się kłócić.
    - Pocieram nos.
    - O masz nowy kolczyk?
    - Tak i tez tauaż.
    - Mądre słowo.
    - Jest chwila ciszy.
    - Kocham cie...
    - Szepcze mi do ucha chodź nikogo wokół nie ma.
    - Nie bój się zwalczymy twój strach?
    - Przyciskam go do siebie.
    - Ty jesteś ode mnie dużo starszy.
    - No i co 4 lata cię przerażają. Iga kiedy cię widziałem jak skaczesz po raz pierwszy. Zakochałem się ale myślałem że to zauroczenie. Kocham cię Igo Prior. Jesteś piękna i nie mówię tego tak po prostu. Jesteś śliczna.
    - ty Jesteś przystojny i masz piękne oczy i twój uśmiech.
    - uśmiecha się.
    - powiedziałam to na głos?
    - Tak
    - Zaczynam chichotać. Ale moje ciało moje usta go żądają. Przysuwam się do niego i zaczynam go całować tak namiętnie jak nigdy. Nie ma między nami granic jesteśmy tak blisko.


    Rozdział 13.
    Jesteśmy na końcowym teście. To dziś pójdę po Klarę.
    Zaczynaj mnie wołać. Przechodzę swój test bezbłędnie. Znaczy tak myślę.
    -Poszło dobrze?
    - Max się uśmiecha i mnie całuje w policzek.
    - Wszyscy się patrzą ale nie obchodzi mnie to.
    - Max pójdziesz ze mną po Klarę?
    - Tak jeśli zamieszkamy u mnie?
    - a ja proponuję zamieszkać razem ale mieć większy dom musimy mieć dwie sypialnie.
    - Oczywiście!

    Jesteśmy w siedzibie serdecznych wszyscy nam się przyglądają. Zadku widywać nieustraszonych w tak szczęśliwej i spokojnej frakcji. Idę do domu Wiktorii. Lecz zanim zdążam zapukać wybiega Klara i mnie mocno przytula.
    -Kto to?
    - To Max
    - Twój chłopak?
    - Uśmiecham się i przytakuję, Klara podchodzi do Maxa.
    - Jeśli jej coś zrobię to wyrwę ci te ładne włosy.
    - Uśmiecham się.
    - Chodź Max ma znajomego i wpiszemy że urodziłaś się w nieustraszonych. Przefarbujemy cie kilka pasm włosów i będzie wyglądać to wiarygodnie.
    - Super zawsze chciałam chodzić w czerni i mieć kolorowe włosy.
    - Uśmiecham się.


    Już po podmienieniu dokumentów Jesteśmy w domu Maxa i zaczynamy wybierać Nowy dom w komputerze. Chcemy jakiś ładny z 3 sypialniami na wypadek gościa czy coś. Z podwórkiem i basenem.
    - Ale super będziemy mieć nowy domek!
    - Klara siedź po będziesz mieć niebieskie i czerwone ucho!
    - Dobrze !
    - Skończone, piękne włosy o różnych pasmach. Jakby cię mama zobaczyła przeraziła by się.


    Tydzień później.
    - Wynosimy już ostatnie pudła z rzeczami. Gdy nagle mam skurcz i mdleję.
    Klara zaczyna krzyczeć. Max mnie niesie do lekarza mimo że wszystko słysze nie mam siły się poruszyć.
    - Coś się jej stało zemdlała.
    - Iga słyszysz mnie Halo?
    - Tak słyszę .
    - co cie boli brzuch.
    - robimy USG Szybko!
    - Jesteś w ciąży niedobrze. Mogłaś poronić.
    - Zróbcie coś to dziecko nie może umrzeć Iga ty tez nie!
    - Jak masz na imię słoneczko?
    - mówi pielęgniarka do Klary.
    - Klara.
    - Chodź ze mną pobawisz się pistoletem ?
    - Klara robi wielkie oczy.
    - Pistoletem! Super!
    - Wychodzą. Aby sobie nie zrobiła krzywdy.
    -Iga kiedy robiłaś ostatnio stosunek?
    - Jakiś tydzień temu...
    - no spróbujemy uratować.
    - spróbujecie zróbcie to!


    - Już po wszystkim udało się uratować dziecko.
    - Dzięki bogu!
    - Spoglądam na Maxa
    - Jest wierzącym nie spodziewałam się tego.
    - Teraz musimy na pewno kupić dom z 3 sypialniami.
    - Tak dobrze że taki wybraliśmy.
    - Idziemy szukać Klary.
    - Widzę jak szczela z prawdziwego pistoletu tylko taki który jest lekki i ma mniejsza moc.
    - Klara idziemy!
    - I jak masz dzidziusia w środku!?
    - Tak mam dzidziusia w środku.
    - Jak będzie miał na imię ?
    - Jeszcze nie wiemy a teraz chodźmy do nowego domu.

sobota, 21 marca 2015

Alaive.

Rozdział 9.
Tobias
- Iga już poszła. Czekam na Tris leżąc na łóżku. Wyszła z łazienki znów ścięła włosy ale nie do brody tylko tym razem na chłopaka chodź zostawiła ich trochę na głowie.
- Ślicznie wyglądasz.
- uśmiecham się
- Dziękuję.
- Podchodzi do mnie i mocno mnie przytula.
- Kocham cię Beatrice Prior
- Kocham cię Tobiasie Eatonie
- Uśmiechamy się delikatnie do siebie. Zaczynam ją całować, jesteśmy tak blisko że nie ma między nami nic poza miłością. Jesteśmy szczęśliwi, razem. Tris wkłada rękę pod moją koszulkę, ścigam ją. A ja pomagam ściągnąć jej.
Rozdział 10.
Iga.
- Siedzę w pokoju wszyscy nowicjusze poszli zrobić sobie tatuaże ja nie chciałam musiałam pomyśleć. Ktoś puka do drzwi. Wchodzi Max.
- Cześć Iga co jest?
- Nic.
- Nie musisz mi mówić ale wiesz będzie ci lżej.
- Zaczynam płakać próbuję powstrzymać łzy ale nie mogę.
- Co się dzieje?
- Podnoszę głowę i patrze w jego oczy.
- Boję się.
- Czego?
- Widzę jak patrzy się na mnie ze współczuciem.
- Matka dzień przed ceremonią wyboru uderzyła mnie kazałam jej się wynosić. Odeszła do bezfrakcyjnych ojciec odszedł gdy miałam 6 lat. Klara moja siosta ma 9 lat i jest sama całkiem sama. Mieszka obecnie u rodziny jej koleżanki. Obiecałam że ją zabiorę ale nie wiem jak to zrobić. A Tris Prior...
- Głos mi się łamie.
- Tris ona ona jednak żyje. Poznałam moją kuzynkę. Nie wiem co robić czy jej powiedziec o tym czy nie ?
- O czym powiedzieć?
- O tym,o tym że jestem...
- Nie kończ rozumiem cię.
- Naprawdę.
- już nie tamuje łez spływają mi po policzkach.
- Ja też.
- uśmiecham się delikatnie.
- chodź ze mną pokaże ci coś.
- Wstajemy i idziemy. Dochodzimy do torów. Pociąg zaczyna jechać a my wskakujemy do wagonu.
- co chcesz mi pokazać.
- Raz na rok o tej porze pociąg jeździ tak szybko, że jak się z niego wyskoczy zwykły człowiek umrze.
- Ale nie nieustraszony.
- dokładnie. A że ty nie przeszłaś jeszcze inicjaci do końca i niewydaje mi się żebyć dałą radę skoczyć i się nie zabić.
- Trochę się zdziwiłam jaki jest skąpy. Ale jego długie włosy do ramion piękne błękitne oczy jak morska woda sprawiają że się uśmiecham. Max podtrzymuję moją głowę i ręką zakłada mój kosmyk włosów za ucho. Nagle dzieje się to pocałował mnie tak mocno tak namiętnie. Ale nagle do pociągu wskakuje Tris i Tobias.
- o! Co my tu widzimy?
- mówi Tobias, lecz Tris go tyka łokciem.
- Skaczecie?
- Mówi Tris.
- Nie bo nasza serdeczna jeszcze nie potrafi tak dobrze skakać.
- rumienie się i denerwuję, Tris to zauważa.
- Nie gadaj głupstw. A nawet jeśli chyba jej pomożesz? Czy będziecie tutaj tak siedzieć do rana?
- Też racja.
-Tobias się wtrąca
- a wy co jesteście razem?
- Cztery!
- Wykrzykuje Tris.
- To ich prywatne sprawy.
- No i co .
- Ale ty jesteś uparty. Wstawaj Iga.
- Wstaję z bólem ponieważ skacząc do pociągu zahaczyłam o koła.
- Wszystko dobrze?
- Tak.
- Okej mi skaczemy razem i chłopaki razem kto pierwszy dobiegnie do Nieustraszonych wygrywa okey?
- Dobra!
- wykrzykują chłopaki.
- To na trzy Tris.
- 1, 2, 3
- Skaczemy Chłopcy czekają chwilę ale po chwili skaczą. Biegniemy ile sił w nogach. Ciągnę za sobą Tris bo jestem szybsza.
- Szybko biegasz.
- Wiem, ćwiczyłam.
- w Serdeczności?
- tak
- uśmiecham się.
- A co jest między tobą a Maxem?
- No widziałaś chyba. Co nie?
- Tak widziałam. Jesteś jakaś przygnębiona co jest.
- Zaczynam jej opowiadać to samo co Maxiemu.
- Naprawdę?
    tak, boję się o nią i o mnie.
    - Wiem co czujesz.
    - naprawdę?

- tak
- Słuchaj pędzimy jak najszybciej i zobaczymy twoje lęki co ty a to ?
- Pewnie.
- Mam nadzieję że brzmiałam przekonująco bu czuje serce w gardle. Jesteśmy już. Siadam na fotelu a Tris włącza Symulacje i wstrzykuje mi do szyi igłę.
- pojawiam się w Bieli. Nic nie ma wszystko jest zakryte mgłą. Boję się i zaczynam się pocić. Ale wiem że to symulacja więc myślę żeby pojawił się nóż pojawia się i wbijam go sobie w serce. Ból rozsadza mnie od środka. Ale znika bo jestem zamknięta. Siedzę sama w pokoju transferów. Wchodzą i zaczynają się ze mnie śmiać w tym Tobias, Tris i Max. Znikam, jestem u siebie w domu. Klara rysuje Mama gotuje obiad a tata czyta gazety. Tak powinno być ale nie jest. Przez okno wpadają nieustraszeni. Zaczynają do nas strzelać. Padam na ziemię. Pojawiam się w małym pomieszczeniu. Ściany zaczynają się od siebie zbliżać. Na ziemi leżą śrubki. Wkładam je pod szparę, Gdy nagle wstają i zostaję zabita nożem przez Maxa. Na stole leżą pistolety i amunicje. Obok stoi kobieta. Wiem co muszę zrobić biorę pistolet zamykam oczy i strzelam za pierwszym razem. Kobieta upada. Kobieta zanik i pojawiam się ja. Widzę jak walczę ze swoimi słabościami tego się boję strasznie. Stoi przede mną Tris. Mówi że nie chce mnie znać zostałam odrzucona nie chcę tego nie wiem co zrobiłam. Tris zmienia się w Maxa. Max zaczyna mnie całować zrzuca z siebie koszulę. Nie boję się boję się związków boję się. Gdy max znika pojawiają się drzwi. Idę w nich stronę lecz jest pełno pająków. Wielkich, większych ode mnie. Boję się. Zaczynam do nich strzelać. Biegnę do drzwi i się budzę.
- wszystko dobrze ?
- oddycham ciężko.
- Tak , tak wszystko jest okey.
- Tris patrzy się w komputer.
To jest nieprawdopodobne. Jak ty to zrobiłaś to niemożliwe nikt nie miał nigdy takiego wyniku. Jaki miałaś wynik w teście przynależności?
- Altruizm i nieustraszoność.
- Patrząc na twoje zachowane wnioskuje że komputer mógł nie wyliczyć powstałych cech. Wygląda na to że pasujesz do każdej frakcji.
- Zamieram. Robi mi się czarno przed oczami czuję jak upadam.



piątek, 20 marca 2015

Alaive

Bardzo lubię pisać po nocach bo mam wtedy wiele pomysłów mimo zmęczenia. Dzięki że to czytacie bo coraz więcej wyświetleń i pojawiają siekomentarze dziękuję!
_________________________________________________________________________________
Rozdział 7.
- Wszyscy już skoczyli zaczyna przemawiać Cztery.
- Nowicjusze idą z Max-em a urodzeni w nieustraszoności ze mną.
- Siema jestem Max i oprowadzę was po siedzibie nieustraszonych.
- Prowadzi nas do smoczej jamy, do sali ćwiczeń, do stołówki, a na koniec do sypialni.
- Oto wasza sypialnia!
- Jestem zdziwiona mam spać w jednym pokoju z chłopakiem i nie mieć praktycznie prywatności?
- piękna co nie?
- mówi z delikatnym uśmieszkiem, jakby podobało mu się , że jesteśmy w takim strasznym miejscu.

Wszyscy zaczynamy się przebierać w czarne stroje. Ale niestety jedna dziewczyna z prawości zauważa moją czarną koszulkę.
-skąd ja masz?
- dostałam w prezencie na urodziny
- no no masz dziś urodziny ?
- nie miałam 2 dni temu
- aha to i tak sto lat!
- jeśli w ogóle dożyje 17
- mówię z pogardom.
- hahahah, Tak w ogóle nazywam się Sara Edison
- Iga Prior
- mruży oczy i mi się przygląda.
- Czemu wszyscy mi się przyglądają i są zdziwieni jak powiem swoje nazwisko?
- To ty nie wiesz?
- o czym?
- o tym że Tris Prior uratowała frakcje i altruizm i serdeczność itp.
- Jak to ale ja miałam babcię która miała syna który ożenił się z kobieta i nadali dziecku imię Tris. Nie miałam pojęcia że ona uratowała frakcje muszę się z nią spotkać!
- ona... ona... nie żyje z
- Jak to?
- łzy napływają mi do oczu.
- Przykro mi zginęła za ludzi za nas wszystkich by był spokój.
- rozumiem.
  • Wchodzi przez drzwi Tobias i ruchem ręki wskazuje mi żebym z nim poszła.
    - Jak to możliwe że Moja daleka kuzynka Tris Prior uratowała frakcja a ja nic o tym nie wiem!
    - właśnie chciałem o tym porozmawiać. Skąd wiesz?
    - od Sary dziewczyny z prawości.
    - Wiesz czemu się tobie przyglądałem wtedy w lesie?
    - nie.
    - bo przypominasz mi nią. Była mi bliska.
    - Byliście parą?
    - Tak ale poświęciła życie brata. I została postrzelona.
    - Nie wierzę dlaczego! Kiedy to się stało.
    - 3 lata temu.
    - co no nie nie zgadzam się
    - łzy napływają mi do oczu i przygryzam dolną wargę aby nie płakać.
    - Tris też tak robiła.
    -uśmiecha się delikatnie.
    - Była ślina. Nie fizycznie choć również. Ale silna dla mnie.
    - Rozumiem cię.
    - Chciałem być instruktorem transferów ale Max bardzo chciał.
    -Czemu?
    - Nie wiem tego.
    Rozdział 8.
    Tobias.
    Leżę w swoim łóżku. Zaglądam do szafy gdzie są ciuchy Tris nie wyrzuciłem ich, lubię poczuć jej zapach. Słyszę pukanie do drzwi.
    - Wchodzi kobieta o blond włosach do ramion. Widać że dawno ich nie myła. Jest umięśniona ale zarazem chuda. Kogoś mi przypomina.
    - Tobias?
    - Zamieram nie wiem co robię poznaję ten znajomy głos. Podbiegam i całuję Tris jak najmocniej. Odwzajemnia pocałunek tyle że delikatnie wygląda na zmęczoną.
    - Tris jak to możliwe przecież zostałaś poszczelona.
    - Tris siada na łóżko.
    - Tak ale rany były nie na tyle głębokie żeby mnie zabić do końca. A prochy człowieka które rzucałeś. To były jakiejś kobiety. Podrzuciłam je. Musiałam się ukrywać bo chciano mnie zaszczelić. Skryłam się u bezfrakcyjnych.
    - Bezfrakcyjnych? Przecież przestano wyrzucać bezfrakcyjnych?
    - a jednak niektórych przepuszczano lecz mniejszości nie. Nie chciano żeby o tym ktoś wiedział.
    - Przytulam się do niej mocno. Ktoś puka do drzwi.
    - Proszę!
    - Wchodzi Iga
    - Iga? Co ty tu robisz?
    - Mam mam problem.
    - Mówi załamanym i przerażonym głosem. Stoi za nią Max.
    - Co się dzieje!?
    - Została pobita
    - Przez kogo? Przez Petera.
    - Jak to dlaczego?
    - Tris podnosi głowę.
    - Petera tylko nie ten debil.
    - Czemu debil?
    - Mówiłam mu żeby cię powiadomił że żyję. Ten nie chciał.
    - To serio Debil.
    - Iga się wtrąca.
    - T..T..Tris....
    - Kto ty jesteś?
    - Nazywam się Iga Prior.
    - Tris zamarzła.
    -Jak to możliwe?
    - Już ci tłumaczę. Moja Babcia miała brata który miał syna, a nim był twój ojciec.
    - aha.
    - Tris podchodzi do Igi i ją przytula. Ciesze się ze mogę cię poznać.
    - Całej sytuacji przygląda się Max stara się niezauważalnie wyjść chodź mu się to nie udaje ale nikt się nie wtrąca.
    - Ale ty nie żyjesz.
    - Jak widać żyje.
    - Tobias wytłumaczysz jej jak to się wydarzyło?
    - Przytakuje. A Tris idzie w stronę łazienki. Lecz ja zdążam podejść do niej jeszcze z jej ciuchami.
    - Dziękuje tak długo je trzymałeś?
    - Tak lubiłem ich zapach.
    - Tris się uśmiecha, a ja zaczynam tłumaczyć wszystko Idze.

Zbuntowana!

mmm bileciki!


było piciu i pizza!

pamiątkowa fota musi być!

ucieło mnie ;D 



troszkę mi się zmazało ale cóż!

Film był bardzo zaskakujący ale z porównaniem z książką trudno było znaleźć bardzo podbony wątek...
Widać że Aktorzy bardzo się prz tym filmie napracowali.
Jestem szczęśliwa że mogłam tam być i oglądać. Jak Tris niby umarła myślałam że się poryczę bo wiedizałam że mogą wszystko zmienić!
Również sie śmiałam!
Brakowało mi niektóych scen! np. nie było jak Tris była na haju!
No cóż nie można wszystkiego chcieć choć były chwile że zgadzało się idealnie z książką!

A tak wogóle nie widzieliście moich krótkich włosków które zdołały mi urosnąć przez ponad 1 miesiąc XD
Siciełam sie na Naszą kochaną Filmową Tris!
Jestem tu z moją BFF ( czytała tylko niezgodną)

czwartek, 19 marca 2015

film, premiera

Oto film!
Niemogę się doczekac zisiejszej premiery! A wy?
Ciekawa jestem jak ocenicie mój filmik :)
Nie będzie dziś alive bo Jade do kina i będę dopiero około 22 lub później ^^


Alaive

Rozdział 7.
Jesteśmy już na ceremonii wyboru. Widzę że Klara jest zdenerwowana bardziej niż ja postanawiam się odezwać.
- Klara wszystko okey?
- yhym... Tak wszystko dobrze.
- widzę że jest coś nie tak możesz mi powiedzieć
- oddycham ciężko
- no bo jak odejdziesz co się ze mną stanie?
- nie bój się pójdziesz z mamą Wiktorii do nich do domu później cię odnajdę.
-Klara przytakuje.

Dużo Serdecznych nam się przygląda bo zwykle Altruiści są szczęśliwi ale my nie. Na szczęście przestają się przyglądać gdy zaczynają wyczytywać imiona. Gdy szesnastolatkowie padają po kolei alfabetycznie i zaczęło zbliżać się do mojego imienia Klara złapała mnie za rękę i mocno ją zdusiła, bo zauważyła chyb że się denerwuję. Wyduszam z siebie uśmiech i kładę swoją rękę na jej mała rączkę. Zaczynam mieć wątpliwości co do wyboru frakcji. Boję się tego.
- Iga Prior
- Marcus Wyczytuje moje imię i nazwisko. Nagle przechodzi mnie dreszcz. Przytulam Klarę i staram się trzymać jej rękę jak najdłużej. Zauważam dziwny styk gdy czyta moje nazwisko.

Podchodzę do pięciu mis. Biorę nuż i przecinam ostrożnie wierzch skóry. Krople krwi zaczynają kapać na czerwony dywan. Wszyscy patrzą z niecierpliwieniem gdy słyszę jakiś krzyk nieustraszonego.
- Co tak długo 16 lat ci nie wystarczyło?!
- Biorę dłoń nad misę serdeczności ale w ostatniej chwili zmieniam zdanie i biorę rękę nad misę nieustraszonych.
- Tris Prior Nieustraszoność
- Słyszę imię Tris wszyscy się na niego patrzą. I nie wiemy o co chodzi.
- Przepraszam Iga Prior Nieustrszoność!
- Nieustraszeni wiwatuję a ja tylko patrzę na Klarę która biegnie do Weroniki.
Puszczam pani Patrycji delikatny i wymuszony uśmiech i przytakuję z myślą że po nią przyjdę.

Ceremonia się kończy nieustraszeni biegną, Szybko się zrywam czuję wolność mam uśmiech na twarzy. Czuję że będzie dobrze. Wbiegamy po schodach. Stoimy na torach gdy nagle słyszę kołatanie kół i zza rogu pojawia się pociąg nieustraszonych wszyscy zaczynają biec ja również. Wskakuję z niedużym problem do pociągu. Dzięki temu że biegam. W czasie drogi pociągiem odzywam się do dziewczyny.
- Cześć sztywna jestem Iga a ty?
- Cześć Olga.
- rozpuść te włosy bo będą gadać że jesteś sztywna tak jak ja okey?
- dobra
- Olga się uśmiechnęła. Pomagam jej rozpleć koka i robię z niego kitkę. Ma długie i grube włosy, w odróżnieniu od moich moje są grube ale nie aż tak i bardzo krótkie.

Nagle wszyscy zaczynają wyskakiwać. Zauważam Cztery który skacze jak widzę że on skacze to się przełamuję. Razem z Klarą stoimy na tyle pociągu i odliczamy
-1
-2
-3
- Skaczemy wiatr wieje mi w moje krótkie włosy. I nagle znajduję się na ziemi nie wylądowałam super twardo, inaczej było z Olgą podarła sobie całą sukienkę.

Wszyscy zbieramy się przy przepaści. Stoi tam Tobias pewnie jest przywódca nieustraszonych, również stoi jakaś kobieta obok niego wysoka i umięśniona aż mnie obrzydza.
- Wasze pierwsze wyzwanie to skoczyć w dół! Kto będzie pierwszy!
- powiedziała kobieta obok Tobiasa. Cztery zaczął jakby kogoś w tłumie, Zatrzymał wzrok na mnie. Widać że był dumny i z szokowany. Z czego ze mnie?
- Ja!
-Wykrzykuję i podchodzę do krawędzi. Nie zastanawiam się chce być nieustraszona wiem że na pewno nie zabili by nikogo na samym początku. Myślę logicznie. Skaczę lecę i zatrzymuję się na siatce kilka razy się odbijam. Gdy ktoś mnie ściąga rękami Był to mężczyzna widać, że starzy ode mnie o jakieś 4 czy 5 lat.
- witaj w nieustraszonych! Nazywam się Max. Jak masz na imię?
- Iga Prior
- również dziwnie reaguje na moje nazwisko nie wiem czemu.
- Pierwszy skoczek Iga Prior!
- Najpierw każdy mi się przygląda a później są okrzyki Radości!

________________________________________________________________________________
Jak myślicie czemu każdy dziwnie się zachowuje po usłyszeniu nazwiska i dlaczego pomylił się Marcus? pewnie wiecie ci którzy czytali Trylogię Niezgodnej. Jak pewnie wiecie Tris nie żyje ale wiecie mogę coś zmienić i mieć racjonalne wyjaśnienie!
CZEKAM NA KOMENTARZE I WASZE POMYSŁY!

środa, 18 marca 2015

Filmik

Dziś nie będzie Alive z powodu nauki :/ i dodatkowych zajęć...
Ale za to w Piątek rano wrzuce wam fajny filmik to jak czekałam na zbuntowaną. Film będzie od godziny 6.00-7.30 między tymi godzinami powinnam wstawić filmik.
Sama montuję i mama nadzieję że wam się spodoba.

Jak myślicie Co się stanie dalej z Igą czy wybierze Nieustraszoność? Czy będzie mieć chłopaka? Co będzie z Klarą?
postanawiam was trzymać w niepewności i jestem ciekawa jak wy myslicie jak to może się dalej potoczyć bo ja już wiem zostało tylko napisać tyle że zaraz idę spać :)
Piszicie w komentarzach jak myślicie co się wydarzy dalej.

wtorek, 17 marca 2015

Alive.

Rozdział 5.
- Iga co ty tu robisz? Co tak szybko?
- Klara ze zdziwienia otworzyła usta.
- Wszystko dobrze tylko źle się poczułam.
- Poczekaj zawołam mamę .
- Nie wołaj jej muszę tylko odpocząć.
- tak naprawdę musiałam pomyśleć co się takie właściwie zdarzyło.

Poszłam do swojego pokoju. Zaczęła strasznie boleć mnie głowa, nie rozumiem jak to wogle możliwe. Zawsze Niezgodni to była dla mnie bajka. Ludzie którzy pasują do więcej niż jednej frakcji. To nie miało sensu i wciąż nie ma.

- Klara, Iga kolacja!
- Idę!
- krzyknęłyśmy obie

Zbiegłam szybko na dół. Na stole leżała kanapka z szynką, sałatą, ogórkiem i pomidorem. Obok kanapki leżała jajecznica i jeszcze sucha bułka. Zwykle kolacje bywały lepsze. Zjadam wszystko lecz gdy wstaje odzywa się mama.
- poczekaj, Klara dokącz kolację na górze dobrze
- Jej Super!
- Tylko nie nakrusz!
- dobrze!
- Uśmiecham się.
- Iga przemyśl to sobie dobrze. Nie musisz mi mówić wyniku jak nie chcesz.
- przełykam ślinę. Postanowiłam powiedzieć matce mój wynik nieustraszoność. Taki jaki został wpisany ręcznie.
- Nieustraszoność.
- Naprawdę ?
- matka zdjęła wzrok ze mnie i popatrzyła się w dół.
- Tak
- Jak to możliwe!
-wykrzykuje głośno
- Nie możesz, nie zgadzam się!
- To nie twój wybór!
- Zawsze byłaś urodzoną Serdeczną!
- I tu się mylisz nie pamiętasz jak bawiłam się z dziećmi z nieustraszonych? Nie pamiętasz jak wyganiałaś ich z podwórka bo mówiłaś, że mnie buntują!
- pamiętam i chciałam cię przed tym uchronić!
- To nie przez dzieci to mój charakter! Charakter Babci!
- Matka wstaje i patrzy się na mnie.
- Skąd wiesz o babci?
- robi dziwne spojrzenie jakby się czegoś domyśliła.
- Wiem już wiem jesteś niezgodna! Okłamałaś mnie!
- nie nie okłamałam taki został wpisany! Czyli wiesz czemu Tata odszedł a wmawiałaś nam żo to był zły człowiek i kazałaś mi się z nim spotykać!
- nagle robi się jej przykro, a ja wybucham złością.
- Przepraszam myślałam że tak będzie lepiej! Nie powiedziałaś mi o babci twoja córka nie wie że miała ojca !
- Nagle słyszę szloch.
- Klara jesteś tu?
- Tak
- mówi płacząc
- Chciałam odnieść talerz i usłyszałam krzyki.

-Nie wplątaj się w nieswoje sprawy!
- Nie krzycz na nią teraz widzę jak jesteś naprawdę!
- Dostałam z liścia w twarz.
- Jak mogłaś! Nie znoszę ciebie! Nie znoszę słyszysz nie znoszę!!!
-Biorę Klarę za rękę i wybiegam krzycząc
: Wracam za godzinę! Idź stąd bo się policzymy!

- Godzinę później wracam do domu. Nikogo nie ma klucze jak zwykle leżą pod wycieraczką. Dziwię się że sąsiedzi nic nie mówili. Weszłyśmy do środka było późno. Klara jest wciąż roztrzęsiona choć trochę już jej przeszło.
-idź spać musisz jutro iść ze mną na ceremonię wyboru a potem pójdziesz do Wiktorii Powiem jej mamie że przez jakiś czas zamieszkasz u niej dobrze? Później coś załatwię.
- Dobrze. Dobranoc.
- Poszłam na górę i położyłam się spać.
Rozdział 6.
- wstaję wcześniej niż zwykle. Więc nie budzę klary. Poszłam się umyć i zrobiłam śniadanie. Po czym zeszła Klara.
- dzień dobry
- Cześć siadaj śniadanie.
- dziękuje.
- Zaczęłyśmy jeść w milczeniu. Gdy nagle
- Iga a ty mnie opuścisz?
- nie bój się nawet jak zmienię frakcję będziesz dzielna i coś zdziałamy. Zaraz wracam
- Pobiegłam szybko do rodziców Wiktorii Nie mieszkają daleko więc zajęło mi to tylko Kilka minut.

Pukam. Drzwi się otwierają.
- Dzień dobry Iga co cię do nas sprowadza?
- Mam prośbę Matka odeszła do bezfrakcyjnych a ja nie chce żeby zabrali Klarę a że idę teraz na ceremonię wyboru i mogę zmienić frakcję prosiłabym żeby pani na krótki czas się ją zajęła. Po jakimś czasie ją odbiorę.
- Dobrze oczywiście.
- Dziękuję teraz pędzę.
- Po chwili byłam już w domu. Jak na razie nie myślałam nawet o wyborze frakcji. Tylko o losie Klary.
- Klara ubieraj się i zabierz ubrania po drodze zajdziemy do Wiktorii!
- Dobrze!
- Zaczęłam roztrzepywać włosy. Po czym patrzyłam się w swoje odbicie. Jak mogę być Altruistą w połowie. Nie rozumiem tego. I w ogóle nie jestem serdeczna? Nie wiem bez problemu patrzę w lustro nie rozumiem tego odrzucamy próżność. Przerywam mysleć gdy schodzi moja siostra. Nic nie mówiąc wzięłam ją za rękę i poszliśmy na ceremonię wyboru. Mimo że widziałam że Klara ma łzy w oczach nie chciałam jej przytulać. Ponieważ bałam się że będzie gorzej....




_________________________________________________________________________________

Jak ci się podoba podeslij dalej i zostaw kometarz.
Pamiętaj że im większa aktywność tym większa zachęta i więcej rozdziałów! 

niedziela, 15 marca 2015

Alaive rozdział 3 i 4

Rozdział 3.
Tobias:
- Przechodziłem lasem gdy nagle zobaczyłem przebiegającą serdeczną. Szybko się schowałem i zacząłem ją obserwować. Co prawda miałem odwiedzić Caleba ale ostatecznie zmieniłem plany. Wydaje mi się że skądś ja znam. Jest bardzo podobna do Tris w zachowaniu.
Iga:
-Nagle zauważam jakiegoś nieustraszonego za drzewem.
-Co ty robisz czemu mnie obserwujesz?
-Nie wiedziałem, że serdeczne umieją być złe.
- No to widzisz ja nie jem chleba.
- a co to ma do tego?
- Jest tam takie coś dzięki czemu jesteśmy spokojni i szczęśliwi...
- zatykam sobie usta
- spokojnie wiem o tym.
-może się poznamy co? Jestem Cztery.
-Cztery jak liczba?
Tobias:
- Nagle mi się przypomniało gdy powiedziała to Tris.
- Tak
Iga:
- Okey... Ja jestem Iga.
- Iga jaka?
- Iga Prior
-Nagle zaczyna być blady i odsuwa się dwa kroki.
- Wszystko dobrze?
- Tak tylko muszę już iść.
- Dobra, a będziesz na Ceremonii wyboru?
- Tak będę jestem instruktorem.
-Wracając z powrotem wróciło do mnie to co powiedział do mnie Ojciec że jestem Niezgodna. Cały czas myślę i się boję że mogą mnie zabić. Pobiegłam już szybko do domu bo mijało już południe a Mama będzie się niepokoić.
- Cześć gdzie tak długo byłaś?
- A przeszłam się do lasu. Żeby pomyśleć.
- Nad czym ?
- Nad testem.
- Aha dobrze. Przyjdzie za około godzinę Emma. Ogarnij Pokój
-Przypomniało mi się jaki mam tam burdel. Szybko pobiegłam na górę i zaczęłam wszystko układać i mówić do siebie.
Zaczął ktoś pukać a ja wciągnięta w monitor tego nie zauważyłam. Zawsze interesowałam się Komputerem chodź wolę robić co innego. Puk Puk. Ktoś dobija się do moich drzwi otwieram a tam Pojawia się wielki Prezent z badylionem balonów.
- Cześć Iga
- poznaje po głosie że to Emma. Jak zwykle zawsze przesadza ze świętowaniem ja lubię skromne urodziny jeszcze skromniejsze.
- Cześć Emma. Co ty znów wymyśliłaś?
- Nic to prezent od naszej klasy znaczy tylko tych z Serdecznych.
-uśmiecham się.
- wygląda jakby cała frakcja się na niego złożyła.
- no już otwieraj.
- delikatnie rozpakowuje wielkie pudło owinięte kolorowym papierem.
- ale jak to możliwe skąd je macie?
- Pamiętasz jak miałyśmy po 6 lat i lubiłyśmy się bawić w inne frakcje?
- Tak a zwłaszcza w Nieustraszonych.
- W pudełku był cały komplet ubioru Nieustraszonych.
- Ale jak to dlaczego?
- No bo wszyscy sądzimy że pójdziesz do Nieustraszonych bo jesteś taka odważna.
- mocno ją przytulam
- Właściwie to myślałam nad tym ale nie jestem pewna. Jestem ciekawa co wykaże test
- No też racja. Okey zobacz resztę.
- W pudełku było zdjęcie moje i Emmy w pięknej kolorowej ramce. Ale coś co przykuło moją uwagę to była piękna mała figura wygląda jak wodospad tylko że jej kolor podchodzi pod fiolet.
- Jeju to jest piękne...
- Cieszę się że ci się podoba. Słuchaj ale muszę już iść chcę się wyspać przed jutrem.
- Uśmiecham się i przytakuję po czym. Emma wychodzi.
Tobias:
- Cały czas myślę o Idze Jak to możliwe że mia na nazwisko tak samo jak moja była dziewczyna. Ciekawe jaką wybierze frakcję. Jak nieustraszoność postaram się żeby się dowiedzieć czy jest niezgodna i dowiem się czy pochodzi z rodziny Tris.
Postanowiłem ją odszukać zauważyłem ją siedzącą na polu. Szczęśliwą trzyma w ręce coś czarnego.
- Cześć
- cześć Cztery co cię tu sprowadza?
- Ty.
- Dlaczego ja?
-Bo twoje nazwisko...
- zaciąłem się.
- co jest z moim nazwiskiem?
- Chodzi o to że moja dziewczyna która nie żyje miała na nazwisko Prior może znasz Tris Prior.
- Tak w końcu nas uratowała ale nie-wiedziałam że ma na nazwisko Prior nigdy mnie to nie interesowało. Wiem jeszcze o niej tyle że miała jakiegoś chłopaka Tobiasa nie Cztery.
- Skąd ona wie że Tobias skąd przecież nie wyciekło to na świat.
- To ja Tobias.
- Tobias naprawdę?!
- Tak.
- Przykro mi z powodu Tris.
- Mi również no ale w końcu minęły już 3 lata. Pozbierałem się.
- To dobrze.
- Co tam trzymasz.
- Nic
- Pokaż nie bój się nic ci nie zrobię.
- Dostałam ją od przyjaciółki na urodziny
-przecież to koszulka z Nieustraszonych. Skąd ona ją wzięła?
- Pewnie miała jakieś znajomości bo nie chciała mi o tym mówić.
- Ale dlaczego czarna?
- no bo jak byłam miałam 6 lat to bawiłam się z Emmą w nieustraszoność.
- Czemu Nieustraszoność?
- No bo zawsze chciałam być taka. Lubię sport szybko biegam lubię pomagać słabszym. Ale lubię również pomagać bo sądzę że to wszystko łączy się w całość. Nieustraszeni bronię Bezfrakcyjnych i innych ludzi. Więc jest coś w nich z Altruistów nie sądzisz?
-Tak zgodzę się ale wiesz oni to robią z przymusu bo muszą nie dlatego że są bezinteresowni.
Ile kończysz dziś lat?
- 16
- Tak myślałem bo mówiłaś o ceremoni wyboru i wyglądasz mi na 16 lat.
- No tak dzięki. Ja spadam bo jutro mam test.
- rozumiem cię cześć
-cześć.
Rozdział 4.
Iga:
- Leżę na łóżko spoglądam na zegarek widzę że jestem spóźniona. Szybko wstaje i się ubieram. Chciałam coś zabrać z Prezentu więc włożyłam do kieszeni zdjęcie zwinięte w rulonik i małą figurkę. Nałożyłam na siebie czarną podkoszulkę. I zasłoniłam zieloną koszulą. Roztrzepałam włosy. I pobiegłam na Autobus. Dzięki moim długim nogom zdążyłam. Stojąc przed wejściem do szkoły nagle zaczęli wyskakiwać z pociągu Nieustraszeni. Przyglądałam się im uważnie. Lubiłam ich oglądać. Drzwi się otworzyły wszystkie frakcje wchodzą. Stoję przed drzwiami gdzie będzie przeprowadzony mój test. Wchodzę i widzę pełno luster odwracam głowę i widzę Cztery a obok niego fotel jak u dentysty.
- Cześć Iga jakie miłe spotkanie.
- Cześć co ty tu robisz?
- Przeprowadzę twój test siadaj.
- Dobrze.
- Usiadłam
- Co to jest?
- podaje mi małe naczynie z niebieskim płynem.
- Wypij to do dna.
- Wypijam zamykam oczy i nagle zniknął Cztery. Zeszłam z fotelu i było pełno mojej podobizny. Gdy się odwróciłam jedna z moich podobizn nie powtórzyła po mnie ruchu i powiedziała żebym wybrała. W miskach było mięso i noże. Wzięłam nóż bo myślałam że to coś niebezpiecznego. Chodź wiedziałam że to nie jest naprawdę tylko to mój test. Ojciec miał racje mam świadomość. Nagle pojawił się pies duży i zaczął na mnie warczeć. Nie wiedziałam co robić Stałam i się nie ruszałam. Pies zrobił się mniejszy za mną stała dziewczynka z serdeczności miała takie samo ubranie jak ja. Pies nagle się powiększył i ruszył w jej stronę. Pobiegłam nie myśląc o niczym po prostu robiłam co powinnam. Złapałam go i pojawiłam się w autobusie. Mężczyzna obok mnie trzymał gazetę był napis. Poszukiwany. Rozpoznałam zdjęcie. Mężyczzna zaczął się na mnie patrzeć i się dopytywać
- wiesz kto to?
- nie
- Wiesz tylko nie chcesz powiedzieć
- nie wiem kto to!
- Pojawiłam się z powrotem na na fotelu obok mnie stał Cztery i pisał coś w komputerze.
-Jaki mam wynik?
- Jesteś niezgodna musisz stąd uciekać szybko leć do domu.
- Dlaczego jaki mam wynik!
- Powiedziałem Niezgodny. Wyszła Nieustraszoność i altruizm. Brak jednoznacznego wyniku.
- Mój ojciec miał rację.
- Jak to wiedział ?
- Tak obserwował mnie do 7 roku życia zanim poszedł do bezfrakcyjnych.
- rozumiem Też jest niezgodny tak?
- Nie tylko jego matka. Umarła i odszedł żeby nie odnaleźli mnie.
- Twoja babcia miała może siostrę?
- Nie ale Dziadek miał.
- aha dobra musisz już iść wpisałem jako twój wynik Nieustraszoność.
- Dobrze
- Po czym wypchał mnie za drzwi. Poszłam do domu. Nie jechałam autobusem by byłabym zbyt szybko w domu.

sobota, 14 marca 2015

Alive

Postanowiłam pisać Alive łapcie dwa pierwsze roździały. To jest chistoria po Całej Trylogi
                                                                      "Niezgodna"
Zapraszam do czytania!


"Niezgodna"
po całej trylogii Veronicy Roth. Z perspektywy nowej bohaterki Igi.


roździał 1.

- Kiedyś była wojna, aby wojna się nie powtórzyła zostały wymyślone frakcje. Prawość oni są szczerzy do bólu. Nie mają nic do ukrycia zawsze mówią prawdę. Ubierają się na biało-czarno. Nieustraszeni to nasza policja ochrona itp. są wolni szczęśliwi silni wysportowani zawsze lubiłam ich oglądać. Ubierają się na czarno. Erudyci to są nasi naukowcy oni wiedzą wszystko. Ubierają się na niebiesko. Altruizm to oni dowodzą wszystkimi frakcjami. Są uczciwi pomocni i bezinteresowni. Karmią bezfrakcyjnych czyli tych poza systemem. Ubierają się na szaro. Ja należę do serdecznych. My produkujemy żywność. Nie znoszę tego, wolałabym iść i być wolna, lecz lubię pomagać innym. I wiem że jestem tu potrzebna.
rozdział 2.
Jest wcześnie rano moje urodziny. Pierwsze co to ubrałam swoją pomarańczową koszulę i żółte luźne spodnie do kolan. Przeglądam się w lustrze i robię najpierw burze na mojej głowie. 
- Super mi to wyszło 
- mówię do siebie, zawsze miałam problem z gadaniem do siebie.
- Cześć Iga śniadanie!
- Klara powiedz mamię że zejdę za 5 min okey?
- dobra!
- Klara to moja młodsza siostra. Ma 9 lat i jest strasznie wygadana. 
Zeszłam na dół. na stole leżała moja ulubiona kanapka. W końcu kończę 16 lat! Jestem dumna z siebie że w końcu wybiorę frakcję do której pasuje lub posłucham się testu. 
- Witam jubilatko.
- Cześć mamo.
- Słuchaj tata chciał żebyś go dziś odwiedziła.
- Nie znoszę chodzić do tego burdelu i dobrze o tym wiesz.
- jak się ty wyrażasz? 
- ruszam ramionami
- Dobrze ale wiesz że Tata cię kocha i chce się z tobą spotkać może ci doradzić to i owo nie jest głupi.
- dobrze pójdę.
- Powiedziałam to tylko dlatego żeby nie pracować dziś na roli. Nie mam za dobrych kontaktów z Ojcem odszedł gdy miałam 7 lat. wtedy urodziła się Klara nienawidziłam go często na mnie krzyczał i obniżał moją własną wartość, czasem się cieszę że odszedł bo mam spokój w domu. Po zjedzeniu śniadania poszłam do ojca, a że dziś niedziele nie szłam do szkoły. 
- Córciu to ty!!!
- Byłam zdziwiona tym powitaniem zwykle powiedział cześć Iga co u ciebie i jeszcze tak mętnie.
-Cześć tato
- co to za szczególna okazja?
- Twoje 16 urodziny przecież młoda damo!
- No tak....
- siadaj musimy pogadać
- okey...
- przeszliśmy na bok i usiedliśmy.
- Słuchaj wiesz kto to jest niezgodny ? 
- słyszałam o kimś takim ale przecież to jest wymyślone...
- Nie, pamiętasz swoją babcię ?
- No tak Babcię Basię.
- Ona była niezgodna zabili ją gdy odszedłem.
- Przejęła się zaczęli ją obserwować. W końcu Nieustraszeni naszli na Altruizm odnaleźli babcię i ją zamordowali.
- Zobacz odchodzisz rodzi się twoje drugie dziecko nie wie że ma ojca traci babcię! Co ty sobie myślisz nienawidzę cię. Po co mi to mówisz do cholery! 
- uspokój się. Odszedłem ponieważ zaczęto mnie poszukiwać myśleli że jestem niezgodny ponieważ na teście przynależności wynik został napisany ręcznie ponieważ z niewiadomych przyczyn zniknęły. A od małego zacząłem ciebie obserwować zauważyłem że jesteś niezgodna. Wiesz do jakiej chcesz iść frakcji bo nigdy nie przepadałaś za pracą na roli co nie ?
- Tak nie przepadam. Myślałam nad Nieustraszonymi a Prawością. 
- ty do prawości kiepsko ciągle kłamiesz, rozgryzłem cię.
- Ponad połowę życia mnie nie widziałeś! 
- Nieustraszoność też jest groźna dla niezgodnych odnajdą cię, radzę ci się zastanowić na zostaniem lub przejściem do erudycji lub Altruistów... Dobra musisz już iść przyglądają nam się dziwnie.
-Wstałam i poszłam w stronę lasu...


podoba się daj komentarz moywacja zawsze się przyda! tereaz idę spać bo jest 1.20 hahaha to tylko dla was pisałam to 1h.