niedziela, 15 marca 2015

Alaive rozdział 3 i 4

Rozdział 3.
Tobias:
- Przechodziłem lasem gdy nagle zobaczyłem przebiegającą serdeczną. Szybko się schowałem i zacząłem ją obserwować. Co prawda miałem odwiedzić Caleba ale ostatecznie zmieniłem plany. Wydaje mi się że skądś ja znam. Jest bardzo podobna do Tris w zachowaniu.
Iga:
-Nagle zauważam jakiegoś nieustraszonego za drzewem.
-Co ty robisz czemu mnie obserwujesz?
-Nie wiedziałem, że serdeczne umieją być złe.
- No to widzisz ja nie jem chleba.
- a co to ma do tego?
- Jest tam takie coś dzięki czemu jesteśmy spokojni i szczęśliwi...
- zatykam sobie usta
- spokojnie wiem o tym.
-może się poznamy co? Jestem Cztery.
-Cztery jak liczba?
Tobias:
- Nagle mi się przypomniało gdy powiedziała to Tris.
- Tak
Iga:
- Okey... Ja jestem Iga.
- Iga jaka?
- Iga Prior
-Nagle zaczyna być blady i odsuwa się dwa kroki.
- Wszystko dobrze?
- Tak tylko muszę już iść.
- Dobra, a będziesz na Ceremonii wyboru?
- Tak będę jestem instruktorem.
-Wracając z powrotem wróciło do mnie to co powiedział do mnie Ojciec że jestem Niezgodna. Cały czas myślę i się boję że mogą mnie zabić. Pobiegłam już szybko do domu bo mijało już południe a Mama będzie się niepokoić.
- Cześć gdzie tak długo byłaś?
- A przeszłam się do lasu. Żeby pomyśleć.
- Nad czym ?
- Nad testem.
- Aha dobrze. Przyjdzie za około godzinę Emma. Ogarnij Pokój
-Przypomniało mi się jaki mam tam burdel. Szybko pobiegłam na górę i zaczęłam wszystko układać i mówić do siebie.
Zaczął ktoś pukać a ja wciągnięta w monitor tego nie zauważyłam. Zawsze interesowałam się Komputerem chodź wolę robić co innego. Puk Puk. Ktoś dobija się do moich drzwi otwieram a tam Pojawia się wielki Prezent z badylionem balonów.
- Cześć Iga
- poznaje po głosie że to Emma. Jak zwykle zawsze przesadza ze świętowaniem ja lubię skromne urodziny jeszcze skromniejsze.
- Cześć Emma. Co ty znów wymyśliłaś?
- Nic to prezent od naszej klasy znaczy tylko tych z Serdecznych.
-uśmiecham się.
- wygląda jakby cała frakcja się na niego złożyła.
- no już otwieraj.
- delikatnie rozpakowuje wielkie pudło owinięte kolorowym papierem.
- ale jak to możliwe skąd je macie?
- Pamiętasz jak miałyśmy po 6 lat i lubiłyśmy się bawić w inne frakcje?
- Tak a zwłaszcza w Nieustraszonych.
- W pudełku był cały komplet ubioru Nieustraszonych.
- Ale jak to dlaczego?
- No bo wszyscy sądzimy że pójdziesz do Nieustraszonych bo jesteś taka odważna.
- mocno ją przytulam
- Właściwie to myślałam nad tym ale nie jestem pewna. Jestem ciekawa co wykaże test
- No też racja. Okey zobacz resztę.
- W pudełku było zdjęcie moje i Emmy w pięknej kolorowej ramce. Ale coś co przykuło moją uwagę to była piękna mała figura wygląda jak wodospad tylko że jej kolor podchodzi pod fiolet.
- Jeju to jest piękne...
- Cieszę się że ci się podoba. Słuchaj ale muszę już iść chcę się wyspać przed jutrem.
- Uśmiecham się i przytakuję po czym. Emma wychodzi.
Tobias:
- Cały czas myślę o Idze Jak to możliwe że mia na nazwisko tak samo jak moja była dziewczyna. Ciekawe jaką wybierze frakcję. Jak nieustraszoność postaram się żeby się dowiedzieć czy jest niezgodna i dowiem się czy pochodzi z rodziny Tris.
Postanowiłem ją odszukać zauważyłem ją siedzącą na polu. Szczęśliwą trzyma w ręce coś czarnego.
- Cześć
- cześć Cztery co cię tu sprowadza?
- Ty.
- Dlaczego ja?
-Bo twoje nazwisko...
- zaciąłem się.
- co jest z moim nazwiskiem?
- Chodzi o to że moja dziewczyna która nie żyje miała na nazwisko Prior może znasz Tris Prior.
- Tak w końcu nas uratowała ale nie-wiedziałam że ma na nazwisko Prior nigdy mnie to nie interesowało. Wiem jeszcze o niej tyle że miała jakiegoś chłopaka Tobiasa nie Cztery.
- Skąd ona wie że Tobias skąd przecież nie wyciekło to na świat.
- To ja Tobias.
- Tobias naprawdę?!
- Tak.
- Przykro mi z powodu Tris.
- Mi również no ale w końcu minęły już 3 lata. Pozbierałem się.
- To dobrze.
- Co tam trzymasz.
- Nic
- Pokaż nie bój się nic ci nie zrobię.
- Dostałam ją od przyjaciółki na urodziny
-przecież to koszulka z Nieustraszonych. Skąd ona ją wzięła?
- Pewnie miała jakieś znajomości bo nie chciała mi o tym mówić.
- Ale dlaczego czarna?
- no bo jak byłam miałam 6 lat to bawiłam się z Emmą w nieustraszoność.
- Czemu Nieustraszoność?
- No bo zawsze chciałam być taka. Lubię sport szybko biegam lubię pomagać słabszym. Ale lubię również pomagać bo sądzę że to wszystko łączy się w całość. Nieustraszeni bronię Bezfrakcyjnych i innych ludzi. Więc jest coś w nich z Altruistów nie sądzisz?
-Tak zgodzę się ale wiesz oni to robią z przymusu bo muszą nie dlatego że są bezinteresowni.
Ile kończysz dziś lat?
- 16
- Tak myślałem bo mówiłaś o ceremoni wyboru i wyglądasz mi na 16 lat.
- No tak dzięki. Ja spadam bo jutro mam test.
- rozumiem cię cześć
-cześć.
Rozdział 4.
Iga:
- Leżę na łóżko spoglądam na zegarek widzę że jestem spóźniona. Szybko wstaje i się ubieram. Chciałam coś zabrać z Prezentu więc włożyłam do kieszeni zdjęcie zwinięte w rulonik i małą figurkę. Nałożyłam na siebie czarną podkoszulkę. I zasłoniłam zieloną koszulą. Roztrzepałam włosy. I pobiegłam na Autobus. Dzięki moim długim nogom zdążyłam. Stojąc przed wejściem do szkoły nagle zaczęli wyskakiwać z pociągu Nieustraszeni. Przyglądałam się im uważnie. Lubiłam ich oglądać. Drzwi się otworzyły wszystkie frakcje wchodzą. Stoję przed drzwiami gdzie będzie przeprowadzony mój test. Wchodzę i widzę pełno luster odwracam głowę i widzę Cztery a obok niego fotel jak u dentysty.
- Cześć Iga jakie miłe spotkanie.
- Cześć co ty tu robisz?
- Przeprowadzę twój test siadaj.
- Dobrze.
- Usiadłam
- Co to jest?
- podaje mi małe naczynie z niebieskim płynem.
- Wypij to do dna.
- Wypijam zamykam oczy i nagle zniknął Cztery. Zeszłam z fotelu i było pełno mojej podobizny. Gdy się odwróciłam jedna z moich podobizn nie powtórzyła po mnie ruchu i powiedziała żebym wybrała. W miskach było mięso i noże. Wzięłam nóż bo myślałam że to coś niebezpiecznego. Chodź wiedziałam że to nie jest naprawdę tylko to mój test. Ojciec miał racje mam świadomość. Nagle pojawił się pies duży i zaczął na mnie warczeć. Nie wiedziałam co robić Stałam i się nie ruszałam. Pies zrobił się mniejszy za mną stała dziewczynka z serdeczności miała takie samo ubranie jak ja. Pies nagle się powiększył i ruszył w jej stronę. Pobiegłam nie myśląc o niczym po prostu robiłam co powinnam. Złapałam go i pojawiłam się w autobusie. Mężczyzna obok mnie trzymał gazetę był napis. Poszukiwany. Rozpoznałam zdjęcie. Mężyczzna zaczął się na mnie patrzeć i się dopytywać
- wiesz kto to?
- nie
- Wiesz tylko nie chcesz powiedzieć
- nie wiem kto to!
- Pojawiłam się z powrotem na na fotelu obok mnie stał Cztery i pisał coś w komputerze.
-Jaki mam wynik?
- Jesteś niezgodna musisz stąd uciekać szybko leć do domu.
- Dlaczego jaki mam wynik!
- Powiedziałem Niezgodny. Wyszła Nieustraszoność i altruizm. Brak jednoznacznego wyniku.
- Mój ojciec miał rację.
- Jak to wiedział ?
- Tak obserwował mnie do 7 roku życia zanim poszedł do bezfrakcyjnych.
- rozumiem Też jest niezgodny tak?
- Nie tylko jego matka. Umarła i odszedł żeby nie odnaleźli mnie.
- Twoja babcia miała może siostrę?
- Nie ale Dziadek miał.
- aha dobra musisz już iść wpisałem jako twój wynik Nieustraszoność.
- Dobrze
- Po czym wypchał mnie za drzwi. Poszłam do domu. Nie jechałam autobusem by byłabym zbyt szybko w domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz