sobota, 21 marca 2015

Alaive.

Rozdział 9.
Tobias
- Iga już poszła. Czekam na Tris leżąc na łóżku. Wyszła z łazienki znów ścięła włosy ale nie do brody tylko tym razem na chłopaka chodź zostawiła ich trochę na głowie.
- Ślicznie wyglądasz.
- uśmiecham się
- Dziękuję.
- Podchodzi do mnie i mocno mnie przytula.
- Kocham cię Beatrice Prior
- Kocham cię Tobiasie Eatonie
- Uśmiechamy się delikatnie do siebie. Zaczynam ją całować, jesteśmy tak blisko że nie ma między nami nic poza miłością. Jesteśmy szczęśliwi, razem. Tris wkłada rękę pod moją koszulkę, ścigam ją. A ja pomagam ściągnąć jej.
Rozdział 10.
Iga.
- Siedzę w pokoju wszyscy nowicjusze poszli zrobić sobie tatuaże ja nie chciałam musiałam pomyśleć. Ktoś puka do drzwi. Wchodzi Max.
- Cześć Iga co jest?
- Nic.
- Nie musisz mi mówić ale wiesz będzie ci lżej.
- Zaczynam płakać próbuję powstrzymać łzy ale nie mogę.
- Co się dzieje?
- Podnoszę głowę i patrze w jego oczy.
- Boję się.
- Czego?
- Widzę jak patrzy się na mnie ze współczuciem.
- Matka dzień przed ceremonią wyboru uderzyła mnie kazałam jej się wynosić. Odeszła do bezfrakcyjnych ojciec odszedł gdy miałam 6 lat. Klara moja siosta ma 9 lat i jest sama całkiem sama. Mieszka obecnie u rodziny jej koleżanki. Obiecałam że ją zabiorę ale nie wiem jak to zrobić. A Tris Prior...
- Głos mi się łamie.
- Tris ona ona jednak żyje. Poznałam moją kuzynkę. Nie wiem co robić czy jej powiedziec o tym czy nie ?
- O czym powiedzieć?
- O tym,o tym że jestem...
- Nie kończ rozumiem cię.
- Naprawdę.
- już nie tamuje łez spływają mi po policzkach.
- Ja też.
- uśmiecham się delikatnie.
- chodź ze mną pokaże ci coś.
- Wstajemy i idziemy. Dochodzimy do torów. Pociąg zaczyna jechać a my wskakujemy do wagonu.
- co chcesz mi pokazać.
- Raz na rok o tej porze pociąg jeździ tak szybko, że jak się z niego wyskoczy zwykły człowiek umrze.
- Ale nie nieustraszony.
- dokładnie. A że ty nie przeszłaś jeszcze inicjaci do końca i niewydaje mi się żebyć dałą radę skoczyć i się nie zabić.
- Trochę się zdziwiłam jaki jest skąpy. Ale jego długie włosy do ramion piękne błękitne oczy jak morska woda sprawiają że się uśmiecham. Max podtrzymuję moją głowę i ręką zakłada mój kosmyk włosów za ucho. Nagle dzieje się to pocałował mnie tak mocno tak namiętnie. Ale nagle do pociągu wskakuje Tris i Tobias.
- o! Co my tu widzimy?
- mówi Tobias, lecz Tris go tyka łokciem.
- Skaczecie?
- Mówi Tris.
- Nie bo nasza serdeczna jeszcze nie potrafi tak dobrze skakać.
- rumienie się i denerwuję, Tris to zauważa.
- Nie gadaj głupstw. A nawet jeśli chyba jej pomożesz? Czy będziecie tutaj tak siedzieć do rana?
- Też racja.
-Tobias się wtrąca
- a wy co jesteście razem?
- Cztery!
- Wykrzykuje Tris.
- To ich prywatne sprawy.
- No i co .
- Ale ty jesteś uparty. Wstawaj Iga.
- Wstaję z bólem ponieważ skacząc do pociągu zahaczyłam o koła.
- Wszystko dobrze?
- Tak.
- Okej mi skaczemy razem i chłopaki razem kto pierwszy dobiegnie do Nieustraszonych wygrywa okey?
- Dobra!
- wykrzykują chłopaki.
- To na trzy Tris.
- 1, 2, 3
- Skaczemy Chłopcy czekają chwilę ale po chwili skaczą. Biegniemy ile sił w nogach. Ciągnę za sobą Tris bo jestem szybsza.
- Szybko biegasz.
- Wiem, ćwiczyłam.
- w Serdeczności?
- tak
- uśmiecham się.
- A co jest między tobą a Maxem?
- No widziałaś chyba. Co nie?
- Tak widziałam. Jesteś jakaś przygnębiona co jest.
- Zaczynam jej opowiadać to samo co Maxiemu.
- Naprawdę?
    tak, boję się o nią i o mnie.
    - Wiem co czujesz.
    - naprawdę?

- tak
- Słuchaj pędzimy jak najszybciej i zobaczymy twoje lęki co ty a to ?
- Pewnie.
- Mam nadzieję że brzmiałam przekonująco bu czuje serce w gardle. Jesteśmy już. Siadam na fotelu a Tris włącza Symulacje i wstrzykuje mi do szyi igłę.
- pojawiam się w Bieli. Nic nie ma wszystko jest zakryte mgłą. Boję się i zaczynam się pocić. Ale wiem że to symulacja więc myślę żeby pojawił się nóż pojawia się i wbijam go sobie w serce. Ból rozsadza mnie od środka. Ale znika bo jestem zamknięta. Siedzę sama w pokoju transferów. Wchodzą i zaczynają się ze mnie śmiać w tym Tobias, Tris i Max. Znikam, jestem u siebie w domu. Klara rysuje Mama gotuje obiad a tata czyta gazety. Tak powinno być ale nie jest. Przez okno wpadają nieustraszeni. Zaczynają do nas strzelać. Padam na ziemię. Pojawiam się w małym pomieszczeniu. Ściany zaczynają się od siebie zbliżać. Na ziemi leżą śrubki. Wkładam je pod szparę, Gdy nagle wstają i zostaję zabita nożem przez Maxa. Na stole leżą pistolety i amunicje. Obok stoi kobieta. Wiem co muszę zrobić biorę pistolet zamykam oczy i strzelam za pierwszym razem. Kobieta upada. Kobieta zanik i pojawiam się ja. Widzę jak walczę ze swoimi słabościami tego się boję strasznie. Stoi przede mną Tris. Mówi że nie chce mnie znać zostałam odrzucona nie chcę tego nie wiem co zrobiłam. Tris zmienia się w Maxa. Max zaczyna mnie całować zrzuca z siebie koszulę. Nie boję się boję się związków boję się. Gdy max znika pojawiają się drzwi. Idę w nich stronę lecz jest pełno pająków. Wielkich, większych ode mnie. Boję się. Zaczynam do nich strzelać. Biegnę do drzwi i się budzę.
- wszystko dobrze ?
- oddycham ciężko.
- Tak , tak wszystko jest okey.
- Tris patrzy się w komputer.
To jest nieprawdopodobne. Jak ty to zrobiłaś to niemożliwe nikt nie miał nigdy takiego wyniku. Jaki miałaś wynik w teście przynależności?
- Altruizm i nieustraszoność.
- Patrząc na twoje zachowane wnioskuje że komputer mógł nie wyliczyć powstałych cech. Wygląda na to że pasujesz do każdej frakcji.
- Zamieram. Robi mi się czarno przed oczami czuję jak upadam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz